Nadal prowadzimy kursy Minecraft, czego dowodem jest to oto wydarzenie: Wojtek ukończył kurs Minecraft Level 2 i podczas swojej językowej przygody zdobył aż 12 odznak! 🏅
Krok po kroku rozwijał swoje umiejętności niczym prawdziwy builder w Minecraftcie — a jednym z największych osiągnięć Wojtka w czasie kursy było opanowanie budowania zdań w czasie Present Simple. Teraz bez problemu potrafi opowiadać po angielsku o tym, co robi na co dzień oraz opisywać przygody bohaterów gry.
Dużo pracy, świetna energia i zero strachu przed kolejnymi wyzwaniami — dokładnie tak zdobywa się doświadczenie i kolejne levele! 🚀 A Wojtek tym samym wskoczył na kolejny level. Gratulacje 🏆
Czy można przełamać barierę mówienia po angielsku… dzięki Shrekowi? 🟢
Maja przekonała się, że tak! Na naszym kursie konwersacyjnym w Country English stres zamienił się w śmiech, a niepewność – w swobodę mówienia. Scenki, dialogi, słownictwo z kategorii języka potocznego i dobra atmosfera zrobiły swoje ✨
Efekt? Więcej odwagi i radości z używania języka angielskiego nie tylko takiego z podręczników ale także tego zwykłego, praktycznego, używanego w codziennych sytuacjach 💬
Maja ukończyła kurs konwersacyjny podejmując wszystkie wyzwania, ćwicząc dialogi z wielkim zaangażowaniem oraz produkując jezyk w formie ustnej i pisemnej na poziomie zaawansowanym 🏆
Chcesz doświadczyć podobnych wyzwań i emocji? Dołącz do nas!
Z przyjemnością informujemy, że Magda ukończyła kurs konwersacyjny w naszej szkole. Podczas zajęć intensywnie rozwijała umiejętność swobodnego komunikowania się w języku angielskim, uczestnicząc w licznych dyskusjach, ćwiczeniach sytuacyjnych oraz praktycznych rozmowach. A wszystkie aktywności były oparte na motywie bajki Disneya 👉 Vaianny.
Kurs konwersacyjny w Country English to przede wszystkim nacisk na mówienie, budowanie pewności siebie oraz używanie języka w naturalnych sytuacjach. Dzięki regularnej praktyce i zaangażowaniu Magda zrobiła wyraźny postęp w płynności wypowiedzi i komunikacji w języku angielskim.
Serdecznie gratulujemy ukończenia kursu i życzymy dalszych sukcesów językowych! 👏 Cieszymy się, że mogliśmy być częścią tej drogi.
Chcesz również przełamać barierę językową i zacząć swobodnie mówić po angielsku? Zapraszamy na kursy konwersacyjne w Country English!
Sukces uczennicy Country English - B2 First zdany perfekcyjnie 🏆
Egzamin B2 First in English (FCE) to międzynarodowy certyfikat Cambridge, który potwierdza praktyczną znajomość języka angielskiego na poziomie średnio zaawansowanym. Jest bezterminowy i uznawany przez szkoły oraz pracodawców na całym świecie.
Z dumą informujemy, że uczennica szkoły Country English zdała egzamin B2 First z doskonałym wynikiem! To najlepszy dowód na skuteczność naszych metod nauczania, profesjonalne przygotowanie do egzaminów oraz sprawną współpracę między uczniem a nauczycielem. Julii serdecznie gratulujemy nie tylko zdanego egzaminu ale również włożonej, systematycznej pracy i poświeconego czasu, aby ten sukces osiągnąć.
Chcesz także poszczycić się zdanym egzaminem B2 First? Dołącz do Country English i przekonaj się, że warto stawiać sobie wysokie cele by potem mieć satysfakcję i sprawnie używać języka angielskiego w pracy, w szkole i na co dzień! 🚀
Park rangersi są tam, gdzie przyroda mówi „wow”, a człowiek zaczyna robić rzeczy, które mogą to „wow” zepsuć 😄 Gdzie są park rangersi? Park rangersi pracują w Parkach narodowych – np. Yellowstone w USA, w rezerwatach przyrody – np. Arctic National Wildlife Refuge na Alasce, gdzie trzeba chronić delikatne ekosystemy. Po co są park rangersi? Pilnują, żeby turyści nie deptali rzadkich roślinek, nie karmili dzików chipsami i nie zabierali „na pamiątkę” skały wielkości telewizora. Sprawdzają, czy ktoś nie rozpala ogniska pod drzewem z suszonego liścia. Pomagają zagubionym turystom, którzy myśleli, że „niebieski szlak” to skrót. Uczą dzieci i dorosłych, dlaczego wilk nie jest zły, a kornik nie musi być twoim wrogiem. Prowadzą wycieczki, opowiadają historie, które sprawiają, że nawet kamień staje się fascynujący. Sprawdzają, czy szlaki są przejrzyste, czy toalety działają, i czy ktoś przypadkiem nie parkuje SUV-a wśród muflonów. Park rangerzy to tacy „leśni stróże prawa, przyrody i przyzwoitości”. Dzięki nim możesz chodzić po pięknych miejscach, podziwiać naturę, a jednocześnie nie być zjedzonym przez niedźwiedzia albo zasypanym przez śmieci. Są jak Google Maps + National Geographic + Straż Miejska — tylko z większym sercem do lasu 💚
Siedzisz sobie spokojnie na krześle, czekasz, aż zacznie się fajna zabawa, a tu… NIESPODZIANKA! Mrówki postanowiły urządzić sobie imprezę w twoich spodniach. Zaczynają tańczyć, biegać, urządzać zawody w sprintach po twoich nogawkach. No i co robisz? Skaczesz, wiercisz się, nie możesz usiedzieć w miejscu – bo przecież:
You have ants in your pants!
To have ants in your pants oznacza, że ktoś jest niespokojny, wierci się, nie może usiedzieć w miejscu – jakby naprawdę miał mrówki w majtkach. Często dotyczy to dzieci, które nie potrafią spokojnie poczekać, ale może też opisywać dorosłych, którzy są bardzo podekscytowani albo zestresowani. Jak tak mam, gdy stoję w kolejce do kasy w supermarkecie, chcąc płacić gotówką, gdy w sklepie pełno ludzi a jedna na cztery obecne kasy jest otwarta. A Ty pamiętasz kiedy mrówki Cię ostatnio zaatakowały? Niewzruszone atakiem insektów komentarze cierpliwie czekają 👇🐜.
Jest rok 2020. Ty i twoja przyjaciółka Ania siedzicie w kawiarni i planujecie. Ania opowiada Ci o tym, że ma zacząć nową pracę w poniedziałek. Jest taka podekscytowana, że mija kilka godzin, a ona dalej mówi o tym, jak się ubierze i co będzie mówić do nowych kolegów i koleżanek. Teraz wyobraź sobie, że jest kilka lat później i opowiadasz komuś tę historię. Mówisz:
She was to start her new job on Monday.
Zdanie powyżej ma dwa konteksty. Pierwszy mówi o tym, że było to zaplanowane, że ona zacznie pracę w poniedziałek. A drugi, że zwyczajnie miało się tak wydarzyć. W obydwu przypadkach nie wiadomo, czy tak się stało, czy nie dopóki nie poznamy dalszej części historii. Najważniejsze jednak jest to, że można używać prostego czasownika to be z bezokolicznikiem i przy tym sporo wyrazić bez żadnych innych kombinacji czasowych. A Tobie co się ciekawego ostatnio przytrafiło?
Jest takie słowo psikus, które jest psotliwe z którejkolwiek strony by na nie popatrzeć. Zacznijmy od pisowani.
M I S C H I E V O U S
Popatrz na to słowo i jak myślisz, ile ma sylab? Wydaje się, że cztery. No sprawdź jeszcze raz. Cztery. A teraz zobacz i posłuchaj wymowy:
Gdyby teraz skrupulatnie policzyć sylaby wyszłyby nam tylko trzy. Zatem psotność tego słowa kryje się głównie w tym jak się je wymawia, gdyż udaje więcej sylab niż naprawdę ma. A co oznacza to psotne słowo? Wyobraź sobie dziecko, które chowa pilot od telewizora, albo podmienia sól z cukrem, bądź patrzy ci w oczy i mówi: „To nie ja!”, a potem ucieka z bananowym uśmiechem. Takie dziecko jest właśnie MISCHIEVOUS – psotne, figlarne, kombinujące, ale raczej nie z czystym złem w sercu. A ty jesteś czasem MISCHIEVOUS? 🫣
BOBBY – nie kuzyn Bob, tylko stróż prawa z wysokim, kultowym hełmem i drewnianą pałką!
W Wielkiej Brytanii, jeśli usłyszysz, że „przyszedł Bobby”, nie chodzi o kumpla z imprezy, tylko o policjanta – najczęściej tego w czarnym hełmie, który wygląda, jakby miał zaraz ogłosić herbatkę o piątej. Skąd się wzięła nazwa BOBBY? Otóż w 1829 roku ówczesny minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii, niejaki Sir Robert Peel założył londyńską policję. Ludzie, jak to ludzie, skrócili „Robert” do „Bob” i uznali, że skoro Bob stworzył policję, to jego podwładni muszą być BOBBIES! Na szczęście nie wybrali „Roberts” ani „Peelies” – brzmiałoby jak marka chipsów. Choć trzeba przyznać, że BOBBY brzmi dużo bardziej przyjaźnie niż polskie odpowiedniki potocznie stosowane do określenia policjantów🤪.
Znasz ten kawał a Polaku i Angliku? Jeśli nie, to słuchaj. Spotkał się blady Polak z jeszcze bledszym Anglikiem. Obaj lekko przestraszeni zaczęli ze sobą po cichu rozmawiać. Anglik patrzy w lewą stronę i z palcem na ustach mówi:
Let sleeping dogs lie!
Polak rozgląda się dookoła, nie widząc żadnego psa z miną wskazującą na zaniepokojenie, patrzy w stronę lasu i pyta: „Stary, a może chodzi Ci o wilka?” To koniec kawału, a jeśli jeszcze się nie śmiejesz, to znaczy, że potrzebujesz czytać dalej. Jaka jest różnica w rozumieniu idiomu LET SLEEPING DOGS LIE? Anglik boi się obudzić psa, który już tu leży. Polak woli nie przywoływać wilka z lasu, którego jeszcze nie widać. Anglik martwi się, że kłopoty się obudzą. Polak martwi się, że kłopoty się pojawią… bo usłyszą, że o nich mówisz! Jak każdy kawał, również ten ma swój morał. Niezależnie od kraju — lepiej nie zaczepiać kłopotów. Ale uważaj: w Anglii to pies, w Polsce to wilk… a w obu przypadkach to ty jesteś przekąską.