Piece of Cake: The ball is in your court

Finał turnieju. Ostatni set, wynik 5:5. Na trybunach panowała cisza. Adam serwował, ale jego przeciwnik odbił piłkę mocnym forhendem. Adam z trudem dobiegł do piłki i posłał ją na drugą stronę kortu. Piłka wylądowała idealnie przy linii. Adam uśmiechnął się i powiedział do przeciwnika:

“The ball is in your court!”

Dosłownie oznacza to „piłka jest po twojej stronie kortu”. W języku angielskim ten zwrot ma jednak również znaczenie przenośne: „teraz twój ruch”, „teraz kolej na ciebie”.W tym meczu przeciwnik rzeczywiście musiał wykonać kolejny ruch. Ale tego idiomu można używać również poza kortem, na przykład:

“I’ve made my decision. The ball is in your court now.”

Czyli: „Podjąłem decyzję. Teraz twój ruch.”

Niezależnie od tego, czy jesteś na korcie, czy w codziennej rozmowie — kiedy the ball is in your court, czas na Twój ruch. 🎾

Piece of Cake: Every cloud has a silver lining

Kto z nas nie przeżył podobnego wydarzenia, kiedy spóźnieni na ważne spotkanie biegniemy w stronę przystanku, a tu autobus odjeżdża tuż sprzed nosa? Co wtedy? Poirytowani, stoimy na przystanku i myślimy, że ten dzień nie mógł zacząć się gorzej. Nagle podjeżdża znajomy, którego nie widzieliśmy od lat, proponuje podwózkę na miejsce, a rozmowa w czasie drogi przywodzi wspaniałe wspomnienia i odnawia dawno uśpioną przyjaźń. Właśnie na tym polega idiom:

Every cloud has a silver lining.

Każda, nawet najbardziej ponura chmura, może mieć swoją „srebrną obwódkę”. Czasem pech okazuje się początkiem czegoś dobrego, tylko trzeba poczekać, aż zza chmur wyjrzy słońce, czyli nasze polskie → nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 

Piece of Cake: Burn the midnight oil

Burn the midnight oil

Brzmi, jakby ktoś o północy podpalał butelkę oleju i robił nocne ognisko na biurku… ale spokojnie — nikt tu nie niszczy lampy ani nie gotuje o 3 nad ranem! Ten idiom oznacza po prostu zarywanie nocy przez pracę lub naukę. Wyobraź sobie osobę siedzącą przy biurku o drugiej w nocy: włosy w nieładzie, kubek kawy w ręce, stos książek obok i oczy mówiące „potrzebuję snu”. Mimo to dalej pracuje, bo termin goni. Taka osoba właśnie burns the midnight oil. Czyli zamiast spać jak normalny człowiek, walczy z zadaniem aż do późnej nocy. 

Piece of Cake: Hit the nail on the head

Dawno, dawno temu w Królestwie Warsztatów żył mały Gwóźdź, który marzył tylko o jednym – żeby stanąć prosto i dumnie podtrzymywać dach wielkiego zamku. Wielu śmiałków próbowało mu pomóc. Jedni machali młotkiem na oślep, inni uderzali zbyt lekko, a jeszcze inni trafiali we własny kciuk. Gwóźdź wyginał się na wszystkie strony i tylko wzdychał: „To nie tak…”.

Pewnego dnia pojawił się Mistrz Młotka. Nie potrzebował wielu prób. Spojrzał uważnie, uniósł młotek i jednym, pewnym uderzeniem trafił dokładnie w łepek gwoździa.

Hit the nail on the head!

Gwóźdź wskoczył na swoje miejsce, zamek stał się stabilny, a wszyscy wybuchli radosnymi okrzykami.

Od tamtej pory mieszkańcy królestwa mówili, że gdy ktoś jednym zdaniem rozwiąże zagadkę, nazwie prawdziwy problem albo powie coś idealnie trafnego, to jest jak Mistrz Młotka, który hit the nail on the head – trafił prosto w sedno i nie zmarnował ani jednego uderzenia.

Piece of Cake: The Pot calling The Kettle Black

Być może niedawno jeszcze czytałeś sobie bajki na dobranoc. Być może trochę dawniej ktoś Ci je czytał. Dziś masz niepowtarzalną okazję przypomnieć sobie jak to było. Poniżej znajdziesz krócitką opowieść z idiomatycznym morałem 🫣😎 

Pewnego dnia w kuchni garnek spojrzał na czajnik i powiedział z oburzeniem:

— Ale ty jesteś brudny! Cały czarny od sadzy!

Czajnik zmrużył dziobek, bo ewidentnie wydarzyło się coś, co można określić następującym idiomem:

The pot calling the kettle black

Zatem odparł:

— Mówi ten, który wygląda jak po wakacjach w kominie?

Garnek się obraził.

— To co innego!

— Oczywiście — powiedział czajnik. — Tak samo jak twoje przypalenia są siłą Twojego charakteru, a moje to zawsze jakiś problem.

W tym momencie odezwała się patelnia:

— Panowie, może zamiast liczyć sobie nawzajem plamy, każdy umyje własne dno?

Zapadła niezręczna cisza.

Tę ciszę warto wykorzystać na wyjaśnienie idiomu, które zarazem jest morałem naszej bajki. W powiedzeniu The pot calling the kettle black chodzi o to, że najłatwiej zauważyć cudze wady, bo do własnych już się przyzwyczailiśmy. Zanim wytkniesz komuś brud na nosie, sprawdź, czy sam nie masz sadzy na całej twarzy.

Podumowując: The pot calling the kettle black — ktoś krytykuje u innych dokładnie to, co sam robi, czyli nasze polskie: przyganiał kocioł garnkowi 😄🥘

Piece of Cake: Ants

Siedzisz sobie spokojnie na krześle, czekasz, aż zacznie się fajna zabawa, a tu… NIESPODZIANKA! Mrówki postanowiły urządzić sobie imprezę w twoich spodniach. Zaczynają tańczyć, biegać, urządzać zawody w sprintach po twoich nogawkach. No i co robisz? Skaczesz, wiercisz się, nie możesz usiedzieć w miejscu – bo przecież:

You have ants in your pants!

To have ants in your pants oznacza, że ktoś jest niespokojny, wierci się, nie może usiedzieć w miejscu – jakby naprawdę miał mrówki w majtkach. Często dotyczy to dzieci, które nie potrafią spokojnie poczekać, ale może też opisywać dorosłych, którzy są bardzo podekscytowani albo zestresowani. Jak tak mam, gdy stoję w kolejce do kasy w supermarkecie, chcąc płacić gotówką, gdy w sklepie pełno ludzi a jedna na cztery obecne kasy jest otwarta. A Ty pamiętasz kiedy mrówki Cię ostatnio zaatakowały? Niewzruszone atakiem insektów komentarze cierpliwie czekają 👇🐜.

Piece of Cake: Let sleeping dogs lie

Znasz ten kawał a Polaku i Angliku? Jeśli nie, to słuchaj. Spotkał się blady Polak z jeszcze bledszym Anglikiem. Obaj lekko przestraszeni zaczęli ze sobą po cichu rozmawiać. Anglik patrzy w lewą stronę i z palcem na ustach mówi

Let sleeping dogs lie!

Polak rozgląda się dookoła, nie widząc żadnego psa z miną wskazującą na zaniepokojenie, patrzy w stronę lasu i pyta: „Stary, a może chodzi Ci o wilka?” To koniec kawału, a jeśli jeszcze się nie śmiejesz, to znaczy, że potrzebujesz czytać dalej. Jaka jest różnica w rozumieniu idiomu LET SLEEPING DOGS LIE? Anglik boi się obudzić psa, który już tu leży. Polak woli nie przywoływać wilka z lasu, którego jeszcze nie widać. Anglik martwi się, że kłopoty się obudzą. Polak martwi się, że kłopoty się pojawią… bo usłyszą, że o nich mówisz! Jak każdy kawał, również ten ma swój morał. Niezależnie od kraju — lepiej nie zaczepiać kłopotów. Ale uważaj: w Anglii to pies, w Polsce to wilk… a w obu przypadkach to ty jesteś przekąską.

Piece of Cake: Faces

Znasz to uczucie, kiedy mama każe Ci zjeść coś, co wybitnie Ci nie smakuje, np. brukselkę? Co robisz? Nie krzyczysz (bo kultura!), nie uciekasz (bo głód…), tylko:

You are pulling faces!

Czyli to, co dokładnie robisz, można ująć w następujący sposób:

😛 — jęzor na wierzch,
😠 — marszczysz brwi jak wściekły jeż,
😲 — oczy jak spodki,
🤪 — i może jeszcze zez na deser.

Cała seria min zawiera się w angielskim idiomie PULLING FACES – czyli sytuacji, kiedy twoja twarz postanawia zostać aktorem teatralnym, bez pytania o pozwolenie. Co to znaczy dosłownie? PULL to ciągnąć a FACE to twarz, czyli ciągnąć twarz w różne strony i robić miny jak z plasteliny!

Piece of Cake: Pigs

Pewnego razu, na cichej i spokojnej farmie w Anglii, świnka o imieniu Lady Oinks miała sen. Nie taki zwykły sen – chciała latać.  „Pewnego dnia, będę przemierzać pochmurne niebo jak orzeł!” – oświadczyła z dumą, machając uszami jak skrzydłami. Kury spojrzały na siebie z niedowierzaniem. Krowa prawie się przewróciła ze śmiechu. A stary koń powiedział:

Yeah, sure. When pigs fly.

Lady Oinks nie zrozumiała sarkazmu. Założyła gogle, przypięła balony do ogona i… spróbowała. Skończyło się tym, że wylądowała w stogu siana. Jednak od tego czasu, za każdym razem, gdy ktoś na farmie mówił coś nierealnego, wszyscy patrzyli w niebo, mówiąc: Better check for flying pigs!

Zatem, kiedy ktoś mówi coś kompletnie niemożliwego, Anglicy mówią: Yeah, when pigs fly! Bo przecież świnie nie latają… prawda? No, chyba że mają balony i dużo odwagi.

Piece of Cake: The Fat Lady

It's not over until the fat lady sings.

To się nie kończy, dopóki gruba dama nie zaśpiewa – czyli… nie skreślaj niczego za wcześnie! Pomyśl sobie, że jesteś w operze. Już ziewasz, zbierasz się do wyjścia, ale nagle… na scenę wkracza potężna dama w długiej jedwabnej sukni, z jasnymi lokami ułożonymi jak złote sprężyny, i zaczyna śpiewać tak donośnie, że kwiatki w wazonach pękają. I właśnie wtedy wiadomo: TERAZ to już naprawdę koniec. Tak samo w życiu – nawet jeśli coś wydaje się przegrane, przegrane jeszcze nie jest, dopóki… no właśnie, gruba pani nie wyda z siebie ostatniego wysokiego C. Innymi słowy ten zabawny idiom oznacza, że dopóki coś się całkowicie nie zakończy, wszystko może się jeszcze zdarzyć