Podobno to najbardziej dramatyczna propozycja w jakiejkolwiek relacji: małżeńskiej, przyjacielskiej lub jakiej bądź innej: Podyskutujmy! Niemniej, chyba nie będzie to dla Ciebie aż takie straszne, aby trochę wspólnie podywagować o sposobie przedstawiania innym naszych szalonych propozycji.
Let us begin!
Rozpocznijmy! A zatem pewnie znasz czasownik LET i wiesz, że można go użyć w kontekście wyrażenia jakiegoś przyzwolenia. Przykładem tego kontekstu są słowa znanej piosenki Beatlesów: Let it be! Niech tak będzie! Zgadzasz się na coś z lekką obojętnością. Natomiast zupełnie inaczej się sprawa ma, gdy po LET damy apostrof i literkę s wypowiadając z ekscytacją w głosie: Let’s do it!Zróbmy to! Wtedy proponujemy coś, licząc na pozytywny odzew. Ten apostrof z dodatkiem s to nic innego jak skrót od zaimka US w pierwszej osobie liczby mnogiej, pełniącego w tym układzie formę dopełnienia. Let’s make it clear: Let’s to skrót od Let us. Jeśli nadal sprawy z LET są niejasne, to po prostu Let it go, czyli odpuść sobie i zwyczajnie:
Let us finish!
Zakończmy to dyskutowanie. Mam lepszą propozycję na wakacyjne popołudnie: Let’s dance z Davidem Bowie 🕺
Czas wakacji to nie tylko czas relaksu, ale także czas na zdobywanie różnych doświadczeń, rozwijanie zainteresowań i pokonywanie słabości. Zatem warto przećwiczyć opisywanie wakacyjnych wydarzeń, tak aby sprawić, że nasz rozmówca żywo zainteresuje się naszymi przeżyciami. Im niesamowitsze one będą, tym więcej entuzjazmu będzie w naszych słowach. I tak jeśli koledzy zrobili Ci prezent urodzinowy i kupili karnet na skok na bungee to nie dość, że masz problem, bo zanim to uczynisz, to strachu najesz się do syta, to również musisz koniecznie ostrzec asystenta Twojego skoku życia o tym, że to Twój pierwszy raz. A najlepiej zrobić to tak:
This is the first time I have been bungee jumping.
Koniecznie zwróć uwagę na czas Present Perfect (have been) po użyciu konstrukcji This is the first time. Po polsku to zdanie przetłumaczymy następująco: Pierwszy raz skaczę na bungee. Po angielsku do opisywania doświadczeń służy nam Present Perfect, więc musimy go tu użyć. Zobacz, co się zmieni, gdy pokonasz swój strach i z adrenaliną sięgającą szczytowego poziomu rzucisz się w dół, zwisając na gumowej linie kilka minut, zastanawiając się, o co tyle krzyku, a następnie opowiesz to rodzicom już po fakcie.
That was the first time I had been bungee jumping.
Trochę się pozmieniało. Opisujesz już coś z innej perspektywy, tzn. jako wydarzenie, które miało miejsce, szczęśliwie się zakończyło, a po którym zostało tylko wspomnienie. This zmieniło sie na That. Czas teraźniejszy (is) w zwrocie z first time przeszedł w czas Past Simple (was) a druga część zdania z Present Perfect przeszła w Past Perfect (had been). Jak udało Ci się przeżyć jakąś przygodę w czasie tych wakacji, to zapraszam do pogimnastykowania się i opisania jej na te dwa sposoby, np. w komentarzach 👇.
Wiem, wiem. Wszyscy teraz się ekscytują piłką nożną i nikomu w głowie gra w spokojne, często monotonne, za to równie strategiczne szachy. Jeśli lubisz czasem przysiąść z dziadkiem i w nie zagrać, to wiesz, że jednym z bezpieczniejszych ruchów jest tzw. roszada. Polega ona na przestawieniu figury Króla z figurą Wieży po to, aby utrudnić dostęp do Króla i utrudnić atak na niego. W języku angielskim niejednokrotnie robisz taką roszadę, nazywając ją: inwersją. Polega ona dokładnie na tym samym co roszada, czyli na przestawieniu. Przestawienie (a dokładniej: szyk przestawny) dokonuje się przede wszystkim przy okazji zadawania pytań, kiedy czasownik posiłkowy zamieniasz miejscem z podmiotem. Np. I can play chess. Can you play chess? To nic trudnego i zapewne dobrze znasz tę zasadę. Jest jednak wyjątkowa roszada językowa, zwana inwersją lub emfazą, któranie dotyczy pytań. Zatem czego? Inwersji lub emfazy stylistycznej możesz użyć, gdy chcesz coś wyjątkowo zaznaczyć, mocno zaakcentować. Zobacz przykłady 👇
Never have I played chess.
Little do I know about chess.
Not only can I play chess but also draughts.
Przeczytaj te trzy przykłady jeszcze raz. Może udało Ci sie zauważyć, że schemat zdania jest dokładnie taki sam w każdym z nich. Zaczynamy od przysłówka. To bardzo ważne przy inwersji stylistycznej. I w przykładach to są: never, little, not only. Każdy z nich ma znaczenie negatywne. Następnie znajdujesz czasownik posiłkowy danego czasu: have z Present Perfect, do z Present Simple i can jako czasownik modalny. Potem umieszczasz podmiot i wreszcie czasownik główny. Na końcu są dopełnienia. Jednym słowem robisz roszadę w zdaniu. Myk pyk i zamieniasz miejsca, żeby po prostu jaśniej wyrazić swoją aprobatę lub niechęć, gdy ktoś Ci proponuje wspólną partyjkę szachów na świeżym powietrzu.
Odkąd sięgam pamięcią wstecz, uwielbiałam początek lipca. A to z powodu jednej przepięknej myśli → jeszcze prawie dwa miesiące wakacyjnego luzu. Choć czas szybko płynie, szczególnie jak jest miło i przyjemnie, więc nim minie chwila, nim minie moment a uśmiech z twarzy zamieni się w lekkie poddenerwowanie na myśl o zbliżającym się kolejnym roku szkolnym. Póki co, chwytajmy wakacyjny, letni dzień i korzystajmy z własnych pomysłów na dobre spożytkowanie tego czasu, który przed nami. Zanim jednak zrealizujemy własne plany, co trzeba zrobić? Posprzątać! W myśl popularnej zasady powtarzanej z pokolenia na pokolenie: najpierw obowiązki, a potem przyjemności.
Unless you tidy your room, you will stay home.
Przerażająca groźba, słyszana nieraz w dzieciństwie, stale wypowiadana przez wewnętrzny głos: Jeśli nie (unless) posprzątasz swojego pokoju, to zostaniesz w domu. Zatem unless to nic innego jak bardziej znane if, używane w trybie warunkowym, z małą, drobną różnicą: ma zabarwienie negatywne. A teraz zobacz drugi kontekst:
I will stay home unless I tidy my room.
Próbujemy zrozumieć to, co mama od nas chce, lub ten wewnętrzny głos i przetwarzamy groźbę w łagodniejszą wersję: Zostanę w domu, chyba że (unless) posprzątam mój pokój. W tym kontekście unless również ma delikatne zabarwienie negatywne, bo śmiało moglibyśmy je zastąpić if not i zdanie mogłoby wyglądać następująco: I will stay home if I don’t tidy my room. Zatem warto sobie utrwalić, że unless to słowo oznaczające: jeśli nie lub chyba że, po którym nie następuje forma przecząca, bo samo to słowo nosi w sobie negację.
Jeśli jesteś kobietą i czytasz ten wpis to słowo always nieuchronnie kojarzy Ci się z jednym produktem, którego nazwy nie muszę wymieniać. Jeśli jesteś mężczyzną, to w odgadnięciu tego, co mam na myśli, pomogą Ci słowa sloganu reklamowego sprzed lat: Zawsze sucho, zawsze czysto, zawsze pewnie, zawsze → Always 😁 Wielu z was zapewne wie, że always należy do tej grupy przysłówków, które wyrażają rutynę lub jakiś zwyczaj. A czasem, który nadaje się do opisów rzeczy, które mają stałe miejsce w życiu jest czas Present Simple. Jednakże jest taki moment w języku angielskim, kiedy przysłówek always możemy śmiało połączyć z innym czasem, tj. Present Continuous. Możemy to zrobić owszem, ale tylko w jednej określonej sytuacji: kiedy jesteśmy na kogoś źli, chcemy się wyżalić lub ponarzekać. Zobacz przykład 👇
You are always complaining about the weather.
W zdaniu tym mamy zastosowany Present Continuous po to, aby nie tylko stwierdzić fakt (do tego wystarczyłby Present Simple: You always complain about the weather), ale także wyrazić jak nas to narzekanie irytuje i jak bardzo mamy tego dość. A Ty masz coś takiego, co Cię mocno wkurza? Spróbuj po angielsku okazać swoją złość na czyjeś zachowanie lub przyzwyczajenia, jak zawsze… w komentarzu 👇
Jak dobrze znasz wpisy Brunch Bites? Wystarczy, że zaglądniesz tutaj 👉https://countryenglish.pl/category/wpis-na-blogu/brunch-bites/ Wprawdzie COUNTRY ENGLISH to nie Hubert Urbański, ale mimo to zapraszam Cię na fotel, bo stawką jest Twoja własna satysfakcja, a ona warta jest więcej niż milion…czegokolwiek. 😉
Nie papuguj! – powiedziała mama do swojej córeczki na placu zabaw, kiedy dziewczynka niewiele się zastanawiając, weszła na zjeżdżalnie odwrotną stroną, czyli tą zjeżdżającą. A zrobiła tak tylko dlatego, że chwilę wcześniej jej przedszkolny kolega wbiegł na ślizgawkę z całego rozpędu i wspiął się zgrabnie na jej szczyt, po czym uniósł wysoko swoje rączki w geście triumfu. Dziecięco zazdrosna dziewczynka szybko zorientowała się, że teraz na nią kolej i że ona też tak potrafi. Gdyby te dzieci posługiwały się językiem angielskim, ich dialog wyglądałyby mniej więcej tak:
Chłopiec:
I climb the slide!
Dziewczynka:
So do I!
Kiedy znudziło się dzieciom naruszanie zasad prawidłowego poruszania się po zjeżdżalni, chłopiec, poszukał sobie innego miejsca na popisanie się przed naśladującą go dziewczynką. Zaczął wspinać się po kilkumetrowym pająku. Błyskawicznie pokonał wszystkie połączenia sznurkowe i w mgnieniu oka znalazł się na samej górze, triumfując jeszcze głośniej niż poprzednio:
Chłopiec:
I can do it!
Dziewczynka:
So can I!
Mama dziewczynki obserwowała poczynania chłopca z zapartym tchem i bacznie przyglądała się swojej córce chcącej dorównać koledze, gotowa w każdej chwili na asekurację lub ostry sprzeciw wobec zamiarów dziecka. Dzieci biegały od zjeżdżalni do pająka, od pająka do zjeżdżalni. Trwało to dłuższą chwilę, aż chłopiec wyczerpany położył się na piaskownicy i ledwo słyszalnym szeptem powiedział ni to do siebie, ni to do koleżanki:
Chłopiec:
I am tired!
Dziewczynka:
So am I!
Co robiła dziewczynka?Używała za każdym razem konstrukcji potwierdzającej, że ona też daną rzecz robi (wspina się), też potrafi, też jest (zmęczona). SO jest słowem potwierdzającym. Ażeby poprawnie wyrazić całość, musimy użyć czasownika posiłkowego użytego w zdaniu, które potwierdzamy (np.: operator – do, modalny – can, to be – am)i odpowiedniego zaimka, którego potwierdzenie dotyczy (tutaj: I)O formie negatywnej innym razem.
Dżentelmeństwo. Nie wiem jak Ty, ale ja je lubię. Wręcz uwielbiam. Uwielbiam, jak mężczyzna jest dobry, uprzejmy, wspaniałomyślny, a jego zachowanie cechuje wysoka kultura osobista. Przepuszczanie przez drzwi, odsuwanie krzesła przy stole, podawanie płaszcza oraz silnego ramienia, na którym można się oprzeć. A moje uwielbienie sięga zenitu, jeśli temu kurtuazyjnemu zachowaniu towarzyszy zwrot:
Shall we?
Pytanie to jest dyskretnym pytaniem o zgodę lub pozwolenie na jakieś działanie i może dotyczyć tylko pierwszej osoby pojedynczej, lub mnogiej, jak w powyższym przypadku. Pytanie to również występuje jako część szerszej wypowiedzi, jak na przykład:
Let's have a cup of tea, shall we?
Tu już wyraźnie widać, jak SHALL pełni funkcję tzw. question tag (pytania rozłącznego występującego na końcu zdania, mającego formę twierdzącą lub przeczącą). SHALL ma również formę przeczącą → SHAN’T, o czym mało kto pamięta. Jednakże nie występuje ona w sytuacjach wymagających użycia question tag, jak wyżej, tylko wtedy, gdy chcemy wyrazić, że czegoś nam nie będzie wolno lub coś nam nie przystoi, na przykład:
I shan't drink tea with you, I'm late for work.
Miła wymiana zdań, nieprawdaż? 😁 Jeśli chcesz zgłębić wiedzę o question tags to zapraszam Cię na innego bloga, szczegółowo tłumaczącego tą ciekawą konstrukcję.
Shall we dance? Czy któraś z nas oparłaby się tej szarmanckiej propozycji? Zobaczmy, jakim dżentelmenem okazał się Richard Gere w filmie o tym właśnie tytule.👇
Znasz to uczucie, gdy spotykasz kogoś zupełnie niespodziewanie i w zasadzie nie jest to ktoś specjalnie Ci bliski, i wspólnych tematów zgoła brak, ale…okazuje się, że Twój znajomy zagaduje Cię niemiłosiernie, słowa lecą jak z karabinu i stoisz na środku chodnika, umówiony za chwilkę, a tu rozmowa o pitu-pitu toczy się w najlepsze? Okazuje się też, że rewelacyjnie potrafisz przytakiwać, kombinując oczywiście jak tu się wyrwać ze szponów rozmówcy i iść spokojnie dalej tam, gdzie dzienny grafik prowadzi. Wyczerpałeś wszystkie: no tak, hmm, racja, właśnie, aha, naprawdę?, niemożliwe?, dokładnie, no może. Pozostało Ci już tylko jedno: Wiesz, muszę już iść.
I have got to go!
Have got pewnie kojarzy Ci się z opisami cech wyglądu (I have got green eyes), a tymczasem, kiedy połączymy have got z bezokolicznikiem (np.: to go) wyrazimy w ten sposób jakąś konieczność☝️ lub przypuszczenie, że coś jest prawdą albo, że nią nie jest 👇.
You have got to be kidding!
Ten zwrot ma dokładnie tę samą konstrukcję i niewątpliwie jest Ci dobrze znany z filmów i bajek amerykańskich. A teraz uwaga, bo najważniejsze to: HAVE GOT TO wymawiane szybko przyjmuje formę zarówno w mowie, jak i w piśmie: GOTTA i niejednokrotnie samo HAVE jest zwyczajnie pomijane. Z lenistwa, po prostu. Zatem polecam używać GOTTA w niewygodnych sytuacjach – konwersacjach: I gotta go! oraz You gotta be kidding!